Następuje oblężenie, pełne scen tragicznych i komicznych jednocześnie, a kończy się w sposób zgoła nieoczekiwany. Oto, Iwana, która zaprzysięgła zemstę, nietylko nie zabija Gawłowa, ale przeciwnie — uwalnia go, własną ręką spuszczając na dół windę z bastyonu — i to w chwili, kiedy Gawłow ma ponieść zasłużoną karę, w chwili, gdy na widnokręgu zjawia się armia bułgarska, idąca oblężonym z odsieczą.
Straszliwa tajemnica. Rouletabillowi wydaje się teraz, że Iwana kocha tego potwora, który wymordował jej rodzinę i który ponadto zaprzysiągł zgubę własnemu krajowi.
Bandyci z Karakule uciekli, Gawłow z nimi, a Iwana, pod pozorem schwytania Gawłowa, dopadła konia i popędziła za rozbójnikiem. Iwana nie wie zresztą, że Rouletabille był świadkiem tego, jak spuszczała Gawłowa z bastyonu.
Rouletabille porywa konia i pędzi za Iwaną, a towarzysze jego pędzą w jego ślady. Oto sytuacya jasno skreślona.
— Czekaj! Dopadnę cię! — mruczy Rouletabille, zgrzytając ze złości zębami.
Nagle przypomniał sobie słowa, wypowiedziane po turecku przez Gawłowa, w chwili, gdy był na dole, pod bastyonem. Obrócił się tedy na siodle i spytał Włodzimierza.
— Co znaczy: Benem ile guch?
Strona:PL Leroux - Dziwne przygody miłosne Rouletabilla.pdf/12
Wygląd
Ta strona została skorygowana.