Strona:PL Lagerlöf - Gösta Berling T2-3.djvu/244

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
88

psuje sobie całą przyszłość, a przytem z przerażeniem spostrzegał, że dla niej nie istniał wcale. Wszystkie jej myśli krążyły około dziecka.
W kilka dni później na matkę i ojca dziecięcia spadła żałoba. W napadzie konwulsyi skonało biedactwo.
Niejednemu się zdawało, że smutek matki nie jest tak ciężki i głęboki, jak się spodziewano. Unosił się nad nią jak gdyby odblask tryumfu, jak gdyby radowała się, że dla dziecka poświęciła całą przyszłość. Myślała widocznie, że jeżeli maleństwo jej dostanie się między aniołki, pamiętać będzie, iż na ziemi miało matkę, która je kochała.


Wszystko odbyło się cicho, bez rozgłosu. Kiedy ogłaszano zapowiedzi Gösty Berlinga i Elżbiety Tum w kościele w Svartsjö, przeważna część ludzi nie wiedziała nawet, kim jest narzeczona. Księża i obywatelstwo, wtajemniczeni w sprawę, mówili o niej jak najmniej. Zdawali się lękać, aby ten lub ów, który stracił wiarę w sumienie czyste, nie tłómaczył sobie źle zachowania się młodej kobiety. Nie chciano, aby ktoś mógł powiedzieć: Widzicie przecież, coś w tem prawdy było; nie mogła pokonać miłości do Gösty i wydała się za niego pod bardzo szlachetnym pozorem!
Bo starzy ludzie zachowywali się z dziwną delikatnością wobec tej kobiety. Nie mogli znieść, aby o niej źle mówiono. Z trudnością przyznawali, że zbłądziła. Nie chcieli uznać, aby ta dusza, tak stroniąca od złego, splamiła się grzechem.