Strona:PL L.M.Alcott - Małe kobietki.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
ROZDZIAŁ X.
KLUB PICKWICKA.

Skoro nastała wiosna, weszły w modę nowe rozrywki i z powodu dłuższych dni, więcej było czasu do rozmaitych zabaw. Trzeba było ogród uporządkować, i każda z sióstr miała kawałek ziemi, który uprawiała według upodobania. Anna zwykle mówiła, że nawet w Chinach poznałaby ogródek każdej z nich; i mogło tak być, bo się różniły nie tylko charakterem ale i smakiem. Małgosia miała u siebie róże, heljotropy, mirty i pomarańczowe drzewka. Ludka co rok zmieniała postać swej grządki, robiąc zawsze nowe doświadczenia. Obecnie hodowała słoneczniki, a ziarno tej wesołej i eleganckiej rośliny miało żywić całą gromadkę kurcząt. U Elizy rosły staroświeckie, pachnące kwiaty, jakoto: groszek, minionetki, bratki i mokrzyca dla ptaszków. Amelka urządziła altankę nieco małą i niską, ale bardzo ładną dla oka, z powojami zwieszającemi barwne kwiatki, i dzwonki w wieńcach pełnych wdzięku. Miała też duże białe lilje, delikatne paprocie i wszystkie jaskrawe i barwne rośliny, jakie tylko chciały tam kwitnąć. W pogodne dni zajmowały się ogrodnictwem, przechadzką, pływaniem po rzece, zrywaniem kwiatków; a w brzydki czas miały domowe rozrywki, stare i nowe, a wszystkie mniej lub więcej oryginalne. Jedną z nich był „Klub Pickwicka“. Ponieważ tajne stowarzyszenia były w modzie, osądziły, że im także wypada mieć swoje, i na cześć Dickensa przezwały je „Klubem Pickwicka“. Trwał on cały rok z małemi przerwami, i co sobotę wieczorem