Strona:PL Krzysztof Kamil Baczyński - Serce jak obłok.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niebo rozciął wpół:

Szybują bąki wiecznych burz
chmurami wdół, chmurami wgłąb,
Spadają deszcze szklanych róż
pośród mosiężnych wiatru trąb.

Widziałem w twych oczach las
wiodący sarnim rytmem w świat,
gdzie zamyślone ryby gwiazd
nad nawałnicą lat.

Uchroń mnie lotem swoich rąk
jak białych ptaków snu
od wędrujących za mną łąk,
od wędrujących gór.

Szybują burze, w burzach drży
mój własny groźny krok.
O schroń mnie w namiot twoich snów
przed stalą moich rąk.