Strona:PL Krzak dzikiej róży (Jan Kasprowicz).djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XII.

Grają miljony blasków po jeziorze,
Odbijającem niebieskie lazury;
Cicho nasz statek jasne wody porze,
To chaty mija, oparte o góry,
Po skał krawędziach wiszące w przestworze,
To w skrach skąpane pałaców marmury...
Przybił do brzegu... Na pomost przystanka
Wyszła i czeka jednej z will mieszkanka.

Płyniemy dalej... A skrzącemi oczy
Patrzy za nami ta piękna niebianka,
Ściga nasz statek po wody przeźroczy...
Czyż on jej może przywieść miał kochanka?
Płyniemy dalej w tę głębię promieni,
W której pobrzmiewa zdradny śpiew syreni...