Strona:PL Kraszewski - Starościna Bełzka.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niego już ta gałąź domu Potockich była w posiadaniu ogromnych dóbr na Podolu i Ukrainie, w części po Kalinowskich wziętych lub wprost jéj nadanych i poosadzanych w pustyni, jak to wówczas zwano, a obszernością niemal państewko stanowiących. Dzieje Feliksa są historyą wszystkich wojen od elekcyi króla Michała do pierwszych lat XVIII wieku; był pod Cudnowem, Chocimem, Wiedniem, Niemirowem, Podhajcami, Międzyrzeczem. Od niego przez Józefa, strażnika koronnego, starostę bełzkiego i robczyckiego, poszła linia krystynopolska, o któréj ostatnich potomkach mówić mamy.
Józef na Krystynopolu, syn hetmański, był już tylko jak widzimy strażnikiem koronnym, cichsze też od ojców swoich wiódł życie; senator, nie żołnierz, w polu nie postał, służył krajowi radą tylko. Ogromne naówczas majętności Potockich, trudy około ich zarządu, gospodarstwo kłopotliwe na dobrach rozrzuconych, cięższymi czyniły do konia, a miększe wychowanie pańskie odstręczało powoli od niego.
Wnukowie kilku hetmanów, nieznacznie zapragnęli spoczynku za ojców, którzy go nie skosztowali; marzyli nie o buławach, ale może o koronie. Dla czegożby jéj Potoccy dostąpić nie mogli po Sobieskich i Leszczyńskich? Duma rosła z bogactwy, i choć bez tytułu jeszcze Potoccy, już byli na równi, jeśli nie wyżéj od starych rodzin książęcych, z któremi zresztą liczne krwi związki ich łączyły.
Bacznie patrząc na stosunki nowe, żenili się i kolligacili, aby coraz silniejszy wpływ kraju upewnić sobie, i nie ma wątpliwości, że w elekcyjném państwie musiała się im śnić korona, po którą sięgnąć tak dobrze mogli, jak drudzy.