Strona:PL Kraszewski - Starościna Bełzka.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


masz o tém wiadomość w Krystynoplu, że brygadyer tutejszy posiał ekspedycyę księcia Wołkońskiego posła, dowiadującego się, co za ludzie byli, którzy rossyjskich żołnierzy udawali, i gdzie wiadoma dama uwiaziona została? Ja upewniłem, że Krystonopol o tém nic nie wie i nie wiedział (!). Manifestu żadnego dotychczas nie uczyniono, oprócz wizyi, o któréj czyniłem relacyę, perswadowałem, żeby się udali do submissyi (!!), przez którą więcéj mogą zyskać, niżeli przez wszelkie prawo. Zganiłem, że się tak daleko (do króla) referowali, czego podobno żałują. Pani wojewodzicowa płacze, że była podczas aktu (wesela) i że udana, jak słyszy, jakoby się do nich przyłączyła, czego się ona wypiera. Więcéj żadnych nie czynią kroków, ponieważ najwięcéj mają tylko staranności, dowiedzieć się o córce. Co doniosłszy z najgłębszą adoracyą (!) jwp. d., pani i najosobliwszéj dobrodziejki najniższy podnożek.
Ze Lwowa d. Martii r. 1771.
„P. S. Relacya pierwsza, że przez Kulików była wieziona nie prawdzi się, bo tam Moskal tylko inną wiózł osobę, jak się o tém lepiéj informowałem.”
List ten kończący się tak ciekawie głęboką adoracyą, jakby N. Sakramentu, zabytkiem jest zajmującym i śladem starań Potockich do ubicia sprawy w zarodzie, a zaczém smutnym dowodem, że im duchowieństwo nawet służyło w tém i dopomagało. Dziś zbutwiały ten szpargał w proch już się sypie, snadź gdzieś w wilgoci się zleżał, a podpis wcześnie oddarto...