Strona:PL Kraszewski - Żacy krakowscy.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

i zwierzęta, widząc za późno jak mało kto o nich dbał, jak mało kto ulitował się nad niemi. — Wracać nie chcieli, nadto byli dumni, i szli, szli, szli ciągle niewiedząc dokąd i po co idą. Niektórzy starsi wrócili do domów i w nich pozostali, inni kąt rodzinny odwiedziwszy, poszli w obce kraje, inni podzieliwszy się na gromady i idąc ciągle znaleźli się prawie o tem niewiedząc za granicą. Tam rozsypując się ciągle i dzieląc, różnemi sposoby zarabiali na życie biedne sieroty, a nie jeden przeklinał, nie jeden błogosławił dzień wyjścia swego z Krakowa.
Dziwna rzecz iż roztropni nawet kronikarze utrzymywali, jakoby to wyjście studentów krakowskich było jedną z przyczyn późniejszego rozszerzenia się różnych sekt religijnych w Polsce, gdy niektórzy potem zarażeni herezją nazad wrócili i rozsiewali ją. Gdyby nawet tak było, skutek zaledwie mógł być znaczny; ale zkądinąd wiemy, jak, jakiemi drogi, z jakich powodów reforma zasiała się w Polsce. — Biednych więc wychodźców o to posądzać nie można, i podanie kronikarzy (Orzechowskiego, powtórzone przez Hartknocha i innych) na żadną nie zasługuje uwagę.
Opisaliśmy ten wypadek jako jeden z najlepiej malujących usposobienia młodzieży w XVI. wieku. Któż w tych wrzących studentach nie pozna późniejszych silnych podpór anarchii, swawolnej szlachty niedającej się nigdy przekonać, zawsze upartej przy swojem i święcącej dumnemu uporowi, nawet częstokroć własne zapóźno przychodzące przekonanie wewnętrzne.

KONIEC.