Strona:PL Kraszewski - Ładny chłopiec.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   5   —

dostojeństwa pierwszego kelnera w wielkim hotelu. Przypomniał sobie owe brudne izdebki na folwarku w majątku hrabiów, gdzie ojciec jego ekonomował, bosonogie swe wycieczki do inspektów, walki z indykami, boje staczane z gęsiami, placki które mu matka dłonią macierzyńską dawała, bizun ojcowski i tajemnicze wędrówki do kredensu hrabiów. Tu on po raz pierwszy, stawszy się ulubieńcem starego kamerdynera, nabrał gustu do stołowéj zastawy, wtajemniczony został w kredensowe ustawy i prawidła, tu zlizując talerze uczył się rozróżniać sosy i gardzić ich zwodniczemi wdzięki.
Wszystko to teraz jak we śnie przechodziło przed jego oczyma... Ciężkie zapasy z abecadłem, pracowita czytania nauka, pasowanie się z piórem nieposłuszném, potém, przez miłość niezależności i swobody, ucieczka ze szkół i rzucenie się na fale losów niepewnych. Potém przykry powrót przymusowy do rodzicielskiego folwarku, gdzie go na ławce twardéj wyciągnięto. Z niezachwianym umysłem, Żak przypominał, jak powtórnie drapnął i nieoparł się aż zagranicą, jak nowicyat odbył u niemców, wędrował, podróżował, doskonalił się w hotelach szwajcarskich, praktykował w Paryżu i Londynie, aż nareszcie wrócił na ziemię ojczystą, zbogacony doświadczeniem, przynosząc jéj swych studyów owoce. Tu już nie zastał ani rodziców, ani rodziny, ani spadku żadnego, jedyny brat gdzieś się zapodział — nic go nie wiązało do niczego, panem był siebie.