Strona:PL Kraszewski - Ładny chłopiec.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   130   —

mężów! ideały sa najgorsze. Mężczyzna piękny, delikatny, ma coś kobiecego w sobie, zaraz mu się zachciewa być nerwowym, trzeba go w poduszkach trzymać, a jak trochę postarzeje tylko, do niczego!
Laura słuchając téj teoryi, robiła minki dziwne, dziecięce. Radczyni tego dnia była mocno rozbudzoną.
— Nie mogę, powiem ci droga Lauro, strawić tego, że mąż postawił na swojém! Prawda, że ja może, ściśle wziąwszy, racyi nie miałam — ale mąż powinien być posłusznym. I był dotąd mój stary, pierwszy przykład z tém hrabiątkiem. Uparł się, ma do niego słabość, nie było sposobu. Prawda, że co do Emci, nie ma niebezpieczeństwa, bo go nie lubi i daje mu to poznać, a co do mnie...
Rozśmiała się szydersko...
— Wystaw sobie, Lauro droga, że ten twój hrabicz... —
— Ale po cóż mój! — otwierając oczy zdziwione przerwała Laura.
— No, ten hrabicz, to hulaka jeszcze w dodatku. Serafina poczciwego po całych dniach po restauracyach wodzi, dokazują, piją i z ogródka do ogródka, z kawiarni do cukierni, włóczą się tylko. Serafin lubi życie regularne, przyznał mi się, że już jest zmęczony. O! ma wszystkie przymioty jakich się po jego maseczce, podobnéj do głowy u fryzyera, spodziewać można.
Laura, która patrzała na chusteczkę, zarumieniła się.