Strona:PL Konopnicka Maria - Poezje 03 dla dzieci i młodzieży.djvu/049

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W jednym kącie szafa stoi,
W drugim szczotka od pokoi,
W trzecim dzieci Maik stroją...
Gdzież ja pójdę z dziatwą moją?

Do ogrodu?... Lecz w ogrodzie
Jest baranek! Może bodzie?
I Staś na mnie wodą pryska...
Ach, nieznośne te chłopczyska!
Jeszcze lalka mi, broń Boże,
Zaziębić się z tego może!

— Zawracajże, miły Janku!
Będziem chyba mieszkać w ganku,
Z parasolem, z dzieckiem małem,
Z gospodarstwem naszem całem.




VII. ZOSIA PIERZE.


Przepraszamy bardzo panie,
Lecz dziś u nas duże pranie.
Cały sznur się w słonku suszy,
W domu niema żywej duszy!

Od soboty do soboty
Dość nazbiera się roboty.
To na łące zmacza rosa,
To znów plama z żółtonosa,
To śmietana z garnka pryśnie,
To sok z siebie puszczą wiśnie...