Strona:PL Kobiety Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego (Piotr Chmielowski).djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II.
Żona (Marya).
Dobrze mi, bo umieram przy tobie...

Skarb uczuć najserdeczniejszych, w ramki konwenansów oprawny, staje się ciężarem życia, grobem miłości, niepokojem duszy i niekonsekwencyą myśli. Oto kobieta, która kocha męża jak kraj, jak Boga; dla niego wszystko poświęca: przekonania, zasady, uczucia, rozum wreszcie, a otrzymuje w zamian lekceważenie, szydercze słowa, okrutne odstępstwo. A przyczyna? Przyczyna leży głęboko, — w wychowaniu. Kobieta nie umiała się wznieść na wyżyny orlich lotów mężczyzny — została nudną i i obojętną żoną. Mąż latał po niebios stropie, w sferach gwiaździstych, poił się kwiatów poezyą — a ona mówiła o drobnostkach; o torcie czekoladowym, o przyjęciu gości, o ojcu Benjaminie, martwiła się głównie tém, że może zbrzydła... Po roku pożycia Henryk (mąż) wypowiada z goryczą słowa zbyt namiętne może i samolubne, ale w każdym razie nader niekorzystnie świadczące o umysłowéj stronie swéj żony: „Od dnia ślubu mojego — powiada — spałem snem otrętwiałych, snem żarłoków, snem fabrykanta Niemca przy żonie Niemce; świat cały jakoś zasnął wokoło mnie na podobieństwo moje”... Zobojętniał téż dla niéj, odwracał się, kiedy wchodziła, i zakrywał oczy, kiedy siedziała blizko; a na jéj serdeczne wymówki, znajdował tylko chłodne słowa: „czuję, że powinienem cię kochać“. Okropny wyraz (powinienem) dla uszu rozkochanéj. „Lepiéj — odpowiada mu — wstań i powiedz: nie kocham; przynajmniéj już będę wiedziała wszystko. wszystko“. Pomimo to gotowa się poświęcić nawet na