Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

pany swymi! I mówi dalej prorok, dając znać, jako z onego łupiestwa ubogich stroją żony i córki swoje zbytnimi i wymyślnymi koszty, a nakoniec taką pomstę opowieda[1]: „Miasto woniej wdzięcznej przystąpi smród; miasto złotych pasów powrozy; miasto skędzierzowanych włosów ogolenie i łysość; miasto białych chust włosiennicą odziani będziecie. I prześliczni mężowie twoi mieczem i mocarze twoi na wojnie poginą i płakać będą brany twoje i spustoszała na ziemi usiędzie.“
A lichwy i złe nabywania majętności jako się rozmnożyły? Są ludzie, którzy wszytkie żydy przechodzą; dziesięć i dwadzieścia i trzydzieści od sta biorą i gubią domy potrzebnych i prawie je pożerają, a nic z miłosierdzia nad nędznym nie uczynią[2]. O co się Pan Bóg wielce gniewa i srodze takich kradzieżnych i rozbójnych zysków zakazał.

„Łakomstwo u wszytkich, mówi prorok, na głowie, od małego do wielkiego począwszy; wszyscy się ćwiczą w złem nabywaniu i łakomem zbierają.“[3] Żaden się pieniędzmi, których nigdy więcej w Polszczę nie było, nie nasyci, nikt nie mówi: dosyć mam; każdy przyczynić chce, choć mu zbywa: jedni, aby chowali i za bogi pieniądze mieli, drudzy, aby hardości swej

  1. Isa 3.
  2. Levit. 25. Deut. 23.
  3. Jerem. 6. et 8. A mos.9.