Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

w rzeczy od wszytkich braciej, a ono sami od swej głowy i afektów swoich, zdrowym i należytym królestwu radom sejmowym przeszkody i zamieszki, jakie mogą, czynią, burząc towarzysze, którzy o ich myślach nie wiedzą, nie to, co im prości bracia poruczają i co rzpltej pożyteczno, czynią, ale z głowy swej i z serca na urzędy obostrzonego, abo z głodu na swe dobre mienie, abo z waśni na duchowne, rozterki sieją i dobrym, pożytecznym rzpltej tadom przeszkadzają.
A w ich poselskiem kole, o Boże mój, jakie tam wstydu godne postępki. Kila dni obierając marszałka, a raz, pomnie, półtrzecie niedziele na tem trawiąc, czas tracili, gdy ich król J. M. z radami swemi teskliwie i z utratą dobrego czasu czekać musiał. Co jako jest gruba wina, jaka z tego panu i radzie jego niecześć, uważyć każdy może. Jakie zaś swary, zwady i wrzaski i broni dobywania miedzy nimi bywają, wstyd powiadać; dotkniono tego wiele w ich »exorbitancyach«; Boże, aby była poprawa!
Nie dotykam, jako czas na próżnych słowach tracą, a cicho targi i zmowy czyniąc, na dobre pospolite i pokój domowy nie pamiętają.
To naszkodliwsza, iż moc sobie tak wielką przyczytają, którą królewskiej i senatorskiej przeszkodę czynią, a monarchią chwalebną i ludziom zbawienną, jako się rzekło, w dymokracyą, która