Strona:PL Kazania sejmowe (1924).djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

wydzierał i czynił, co mu się podoba, na Boga się i na sprawiedliwość nie oglądając. Tę wolność macie z łaski Bożej. Bo daje wam Pan Bóg króle pobożne i święte, którzy nie tyLo nic tyrańskiego nie czynią, ale i codzień więcej prawom i przystojnym wolnościam waszym dogadzają i do nich przyczyniają. Przez tę sześćset lat żadnegoście tyrana, okrom onego morderce świętego Stanisława, i to krótko, nie mieli, i tego, który teraz króluje, pobożności, łaskawości, sprawiedliwości i bogobojności i szczęściu wielkiemu, które ma od Pana Boga, na takie zwycięstwa, które mu Pan Bóg daje, żaden się dobry wydziwować nie może. Dlaczegóż wżdy taką niewdzięczność cierpi? Bądźcie tej wolności złotej wdzięczni, a na niej przestajcie, a za nie Panu Bogu dziękujcie.

A onej czwartej piekielnej, Boże, nas uchowaj, która jest filiorum Belial, to jest synów bez jarzma, którzy mówią: izali nas ten król wybawi?[1] I bez przyczyny żadnej wzgardzili im i darów mu nie przynieśli. O synowie koronni, umiejcie czcić, jako waszy ojcowie, króle i pany wasze. Nie rozciągajcie wolności swej na zelżenie jego, na zjazdy zakazane, na rozruchy, na sedycye, na obmowy i szemrania, na nieposłuszeństwa i przepychy, bo to wam samym wielką szkodę uczyni i to samo niewolą

  1. 2. Reg.