Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Któżto z nas kiedyś nie słyszał
O panu Jakóbie Mrozie:
Mieszkał na skręcie rzeki,
Przy Dunajcowej łozie.

Lubił wychodzić z chałupy
Z radością w oczu wyrazie,
Gdy zaczynają na wiosnę
Żółtawe się puszyć bazie.

A zwłaszcza lubił swą kobzę,
Uciechy mu ona przysparza —
Któżby z nas nie znał w tem siole
Jakóba Mroza — kobziarza.

Widzę go dzisiaj, jak ongi,
W karczmie u Jaśka Bugaja,
Jak siada sobie w kąciku
I swoją kobzę nastraja.

Wydyma chude policzki —
Cudne to widowisko! —
Aż się mu trzęsie ogromne,
Płaskie, jak deska, nosisko!

Widziałem go nieraz na chrzcinach
I na niejednem weselu,
Jak przytupywał nogami,
Zwłaszcza po szklance chmielu.