Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 03.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tleem * Zapewne stało, * A już podało * Ludziom wszem.

Narodził się Chrystus Pan * Z ubogiej Panny, * Który nad pany * Panem sam, * Nie miał wczesności, * By wieczne włości * Sprawił nam.

W stajni połog leżała * Święta Dziewica, * Gdy królewica * Trzymała, * Bo miejsca indziej * Gdzie marni ludzie * Nie miała.

W pieluchy uwiniony, * A do jasełek, * Gdzie wół, osiełek, * Włożony, * Dla nas lichotą, * Nędzą, sromotą * Zniszczony.

O Synaczku jedyny, * Tyś w ludzkiem ciele, * Ucierpiał wiele * Bez winy,* Wszystkie trzymając * I w mocy mając * Krainy.

Niebem nieogarniony, * W bydlęcym żłobie, * W lichej osobie * Złożony, * Masz byt na ziemi * Z syny ludzkiemi * Wzgardzony.

Ty, który przyodziewasz * Wszystkie stworzenie, * Sam zimno, drżenie, * Wszystko masz, * Nędzaś Ty, który * Niebieskie dary * Rozdawasz.

W szczerejś obrał podłości * Sobie Rodzicę * Czystą Dziewicę * W nizkości, * Równy wielkiemu * Ojcu Swojemu, * Z wieczności.

A to wszystko nam k'woli, * Aby z ostatniej * Nas już wyjął tej * Niewoli, * A nas Sam Sobie * Miał ku ozdobie, * Po woli.

Inszy nikt, tylko Ty Sam * Nas poratować, * Nie mógł zachować; * Co Adam * Przez grzech utracił, * Ten dług zapłacił * Chrystus Pan.