Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 03.djvu/081

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lem przybyli, * Że Go tam znajdą, sądzili.

Rzekli: gdzie jest narodzony, * Żydowski Król nam zjawiony; * Widzieliśmy gwiazdę Jego, * Ta nas prowadzi do Niego.

Przyszliśmy Mu się pokłonić, * Imię Jego światu odsłonić, * Wielki to Pan i nie lichy, * Coś jako Baranek cichy.

Gdy to Heród wyrozumiał, * Przeląkłszy się, tak się zdumiał, * Że z nim wszystko Jeruzalem, * Zażywało strachu z żalem.

Tedy zebrawszy biskupi; * Mędrce i starce do kupy, * Pyta wszystkich chcąc dochodzić, * Gdzie się Chrystus miał narodzić.

Wszyscy na to się zgadzają, * O Betleem powiadają: * Że tam Pańskie narodzenie * Ma z Proroków upewnienie.

Wziąwszy król Mędrce osobnie, * Pyta ich znowu nadobnie, * I żeby mu powiedzieli, * Co o gwiaździe rozumieli.

Co skoro Heród obaczył, Bo Betleem iść naznaczył, * Aby Dzieciątka szukali, * I jemu znać o Nim dali.

Idźcież spieszno wżdy Królowie, * Wysokich rzeczy Mędrcowie, * A ja tu was nazad czekam, * I rad będę, gdy doczekam.

Mędrcy króla pożegnali, * Za gwiazdą się swą udali, * Która szła jako poczęła, * Aż nad Betleem stanęła.

Kędy gdy do stajni wleźli, * Cze-