Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/289

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


chał białogłowy. * Będziem cierpieć niewolą, na świecie ze złą dolą.

W boleści będziesz rodzić, w wianeczku już nie chodzić,* Ja ziemię kopać muszę, chcąc pożywić swą duszę.

O wężu niecnotliwy! iżeś tak nieżyczliwy! * Nasienie białogłowy, zepsułeś złemi słowy.

Już się dziś wypełniają, proroctwa i ustają * Dawida z Izajaszem: gdy Panna z Mesyaszem

Z Betleemskiej stolicy, ucieka na oślicy, * Chcąc nas pojednać z Bogiem, w takim upadku srogim.

Na te chwalebne gody, idąc w obce narody * Z Józefem i Maryą, Jezusie! czołem Ci biją.

Adamowi Synowie, maluścy, i ojcowie; * I z córeczkami matka, poklęknąwszy przed jasełka.




KOLĘDA  207.


Żeńże wołki żeń, jużci biały dzień: * Żeńże je na rosę, dla Boga cię proszę, * Żeńże wołki, żeń.

Żeńże je prędko, ujrzysz Dzieciątko, * W stajni narodzone, w żłobie położone, * Syna Bożego.

Moi wołkowie, ukłony swoje, * Dajcie Panu temu, dziś narodzonemu, * Stwórcy waszemu.

Śpiewajże wole, boć to Pachole * Badoby słuchało, gdyby co śpiewało, * Wdzięcznymi głosy.

Moje Dzieciątko, cne Pacholątko! * Na mnie pomnieć będziesz, gdy kiedyś zasiędziesz * W królestwie Swojem.