Strona:PL Karol Miarka - Kantyczki 01.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Hola chłopy! dalej z tej szopy: * Przyjechali królowie, wara, wara bratkowie; * Umknijcie się paniczom, niechaj skarby wyliczą: * I pieniądze i złoto, bo przyjechali po to, * By Boga nawiedzili, łaski Jego nabyli; * Ustąp się skoczylasie, żebyś nie był w hałasie. * Idźże i ty precz Wachu, byś nie nabrał przestrachu; * Niech żaden z nas nie wadzi, bo każą bić czeladzi. * Banasiu! Gałasiu! zagrajcie itd.





KOLĘDA  68.
(Kol. śpiewaków).


Idziesz z nieba Panie, cóż za pomieszkanie * Ziemia Ci gotuje? (Bas) Jak gościa przyjmuje? * W jakiejże ozdobie, Boskiej Twej Osobie, * Budują pałace (Bas) Rąk poddanych prace? * (Alt) Ach, ach, (Bas) wspomnieć nudno, (Alt) Pan w Swojej dziedzinie. * (Alt) Ach, ach, (Bas) wierzyć trudno, (Alt) wypchnięty w jaskinię; * Prostej nie ma chaty, który władnie światy, * Gdzieby członki schronił, gdzieby głowę skłonił,* Gdzieby głowę skłonił.

Nie dał dom gościnny, osobie Dziecinnej, * Miejsca ku skłonieniu; (Bas) Przy Swem narodzeniu * Z miasta Pan nad pany, do stajni wygnany; * Ledwie jest przejęty (Bas) Między swe bydlęty. * (Alt) Ach, ach, (Bas) jeszcze gorzej, (Alt) i tego kącika * (Alt) Żal, żal; (Bas) serce morzy (Alt) złość ta okrutnika. * W Egipt Go wygania, wywczasu zabrania; * Musi biedne Dziecię