Strona:PL Karol May - Winnetou w Afryce.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chetność umysłu Winnetou. Dobrze mi znanym ruchem położył rękę na pasie i rzekł:
— Winnetou prosi Old Shatterhanda, aby nie zważał na żadne przeszkody. Jaka jest droga do Kairu?
— Stąd koleją do Brindisi, a następnie okrętem do Aleksandrji.
— Jak długo jedzie się koleją i kiedy wypływa okręt?
— Okręty kursują regularnie w określonych dniach tygodnia. Jeśli się jutro stąd wyruszy, a pojutrze będzie w Brindisi, to już następnego dnia można żeglować.
— A więc jedziemy jutro. Howgh!
Spodziewałem się tego. Winnetou nie przyjechał wszak poto, aby mnie wysłać do Afryki, a samemu wrócić do prerji. A jednak frapował mnie stanowczy ton, jakim wypowiedział przytoczone zdanie. Zapytałem:
— Lecz Winnetou jedzie do zupełnie nieznanego kraju!
— Zato brat mój zna ten kraj wyśmienicie. Niech nie usiłuje wzbraniać mi tej podróży. Czy nie opowiadałeś po stokroć, coś widział w tamtych stronach, i czy nie mówiłeś, że pragnąłbyś, abym zwiedził je wraz z tobą?
— Tak.
— Twoje życzenie teraz się spełni. A zatem nie sprzeciwiaj się temu.
Wódz Apaczów w Kairze! Co za myśl! Chyba