Strona:PL Karol May - Winnetou 05.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   140   —

— W takim razie jestem spokojny. Możemy więc bez obawy przypatrywać się zabawie Indyan.
Komancze podzieleni na dwie części, zwalczali się na pozór wzajemnie, bądź to w zwartych grupach, bądź też rozsypani w pojedynkę. Okazywali przytem zręczność i szybkość ruchów, które wprawiały w podziw widza europejskiego. Nie używają oni w czasie takich popisów ani siodeł, ani nawet zwyczajnych wędzideł. Przywiązują tylko derkę, skórę lub rogóżkę do grzbietu konia, a po obu stronach tych przedmiotów mocny szeroki rzemień, przez który przetyka jeździec rękę, ilekroć chce się położyć na jedną, albo drugą stronę konia, zaczepiony jedną nogą o jego grzbiet. Dzięki temu szczególnemu sposobowi siodłania i ćwiczeniu mogą wojownicy używać konia jako tarczy, oraz zachowywać na tyle swobodę ruchów, żeby drogą ponad grzbiet koński, albo pod szyję posłać nieprzyjacielowi strzałę, albo kulę w razie uzbrojenia bronią palną. Każdy jest w tem tak zręczny, że potrafi stosownie do potrzeby przerzucać się to na jedną, to na drugą stronę z szybkością i łatwością, która przyniosłaby zaszczyt jeźdźcom cyrkowym. Konie idą przytem tak pewnie, że kula, zarówno jak strzała, rzadko tylko chybiają celu. Rzemień, w którym zwisa ręka, zaczepiona tuż przy ramieniu, przymocowany jest do grzywy u końca karku końskiego, wskutek czego, nawet gdyby derka się zsunęła, nie straci jeździec tego punktu oparcia. Jeśli wojownik dobrze przywiąże pętlę, to przy wykonywaniu owych sztuczek obejdzie się nawet bez derki i siodła, gdyż stopy, ubrane w mokassyny, trzymają się grzbietu końskiego tak pewnie, jak gdyby był pokryty skórą bawolą. Gdy ci niezwykli jeźdźcy strzelają przez grzbiet koński, mierzą oczywiście z góry, gdy zaś pod szyję, nakładają strzałę z dołu, co dzięki nieustannemu ćwiczeniu przychodzi im tak łatwo, jak gdyby strzelali w sposób zwyczajny.
Całą naszą uwagę tak była pochłonęła wojenna zabawa, bardzo podobna do arabskiej „fantazyi“, że tylko jeden raz oglądnąłem się poza siebie i to na nasze szczęś-