Strona:PL Karol May - Winnetou 04.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   482   —

tutaj, lecz pozornie uciekł, aby go potem schwytali i dali sposobność poproszenia o nasze uwolnienie.
— Mój brat myśli zupełnie tak samo, jak ja. Gdyby Santer był mądry, obszedłby się bez tego wszystkiego. Kazałby Rollinsowi pójść z nami, a potem dowiedziałby się od niego, gdzie szukać Old Firehanda i nas z nim razem.
— Santer działał zbyt nagle. Znajdował się pewnie u Siouksów Okananda, kiedy chcieli obrabować osadę Cornera. On jest ich sprzymierzeńcem, a Rollins, jego pomocnik, był szpiegiem. Usłyszawszy, kim jesteśmy, doniósł o tem Santerowi, a ten widząc, że Siouksi nic nam nie zrobią, postanowił sam na nas napaść. Rollins pojechał z nami, a tamci trzej pomocnicy musieli pójść naprzód piechotą, za nami zaś zdążał Santer z końmi. Plan ten powzięto zbyt pospiesznie i bezmyślnie pod wpływem nadziei, że nas schwytają. Nie obliczyli się z tem, że nie jesteśmy na tyle łotrami, żeby wydać kryjówkę Old Firehanda. Ponieważ zaś chcą koniecznie ją znaleźć i ograbić, muszą w ten sposób naprawić błąd popełniony, że nas znowu wypuszczą i potajemnie podążą za nami. To bardzo dobrze się stało, że nie opisaliśmy Rollinsowi kryjówki.
Powiedzieliśmy to sobie, nie poruszając prawie wargami, wskutek czego Santer nie zauważył tego. Siedział zresztą na pół od nas odwrócony i nadsłuchiwał w stronę lasu. Po pewnym czasie zabrzmiał tam jeden okrzyk, a potem drugi, na który odpowiedziały dwa głosy. Niebawem rozległ się głośny krzyk, zbliżający się szybko, aż wkońcu ujrzeliśmy trzech Wartonów, prowadzących Rollinsa, który się na pozór opierał.
— Prowadzicie go? — zawołał do nich Santer, zrywając się z ziemi. — Czy nie powiedziałem, że się jeszcze gdzieś w pobliżu znajduje? Zaprowadźcie go do tamtych dwu jeńców i zwiążcie w kabłąk, jak...
Urwał nagle, poruszył się, jakby pod wpływem wielkiej niespodzianki i mówił dalej, jąkając się z radości: