Strona:PL Karol May - Winnetou 04.djvu/053

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   285   —

— A mego zięcia także?
— Kto to jest?
— Niemiec, nazwiskiem Uhlmann. Uczył się w Fryburgu.
— To się zgadza. Jest dyrektorem kopalni z wysokiemi tantiemami, a od kilku miesięcy sprawy tak stoją, że niebawem zostanie wspólnikiem. Jesteście zatem jego teściem?
— Oczywiście! Jego żona, Agnieszka, jest moją córką.
— Nazywamy ją sennora Ines. Znamy ją wszyscy bardzo dobrze, sir! Słyszałem, że jej rodzice mieszkają w Missouri. Czy chcecie ich odwiedzić?
Lange potwierdził to pytanie.
— W takim razie udajcie się nie do Chihuahua, lecz do bonancy, o której powiedziałem poprzednio. Czy nie słyszeliście o niej jeszcze? Należy do waszego zięcia! On wyjechał niedawno w góry dla wypoczynku i odkrył przytem pokłady złota, jakich tu dotąd nie znaleziono. Sennor Davis posłał mu zaraz robotników, celem natychmiastowego korzystania z pokładów. Teraz tam pilnie pracują, a znajdują tyle, że można się spodziewać, iż sennor Davis zaproponuje sennorowi Ulilmanowi spółkę, co obu przyniosłoby wielkie korzyści.
— Co wy mówicie! Willu, czy słyszysz?
Z pytaniem tem zwrócił się do syna, który jednak nie odpowiedział, gdyż szlochał zcicha i płakał łzami radości.
Oczywiście, że wszyscy ucieszyliśmy się nadzwyczajnie szczęściem naszych towarzyszy. Old Death jednak robił jakieś grymasy, których nie rozumiałem, chociaż zwykle znałem ich znaczenie dość dobrze.
Minęła chwila, zanim ucichliśmy po wzruszeniu z powodu wiadomości, że zięć Langego odkrył bonancę. Potem mógł gambusino mówić dalej:
— Ja pomagałem z Hartonem w urządzaniu bonancy, poczem wyruszyliśmy na przeszukanie Mapimi. Jeździliśmy przez trzy dni w tych stronach, ale nie