Strona:PL Karol May - Winnetou 03.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   158   —

— Pocichu, tak. Wyrządzono im krzywdę tym napadem haniebnym. Oprócz tego czuję dla Winnetou nadzwyczajną sympatyę. Jednakowoż rozwaga nakazuje nam nie być niczyim stronnikiem. Będziemy zadowoleni, jeśli dostaniemy się cało do celu i ani na myśl nam nie przyjdzie kokietować z jedną lub drugą stroną. Zresztą nie mam zbyt wielkiego powodu do strachu przed Komanczami. Oni mnie znają. Nie zrobiłem im nigdy świadomie nic złego, byłem u nich często i przyjmowali mnie uprzejmie. Jeden z najbardziej znanych ich wodzów Oyo-kolca czyli „Biały Bóbr“ jest nawet moim przyjacielem, gdyż wyrządziłem mu przysługę, której, jak powiedział, nigdy mi nie zapomni. Stało się to nad Red River, gdzie napadł na niego oddział Czikazajów, kiedyto byłby utracił z pewnością skalp i życie, gdybym się ja nie był pojawił. Ta przyjaźń posiada dla nas teraz wielką wartość. Powołam się na nią, gdybyśmy się spotkali z Komanczami, a oni próbowali źle się z nami obejść. Zresztą jest nas pięciu, z których każdy, jak sądzę, umie używać strzelby. Zanimby jaki czerwonoskórzec pozbawił mnie fryzury i życia, musiałby tuzin jego towarzyszy dostać bilet do wiecznych ostępów. Musimy być przygotowani na wszelki wypadek i zachowywać się tak, jak w kraju nieprzyjacielskim. Wszyscy więc nie będziemy spali, lecz każdy z nas kolejno zostanie na czatach, które zmieniać będziemy co godzinę. Porządek ustalimy za pomocą losowania źdźbłami trawy rozmaitej długości. Będzie razem pięć godzin snu, a to powinno wystarczyć.
To rzekłszy, ściął pięć trawek. Na mnie wypadła warta ostatnia. Tymczasem nastała noc i zrobiło się zupełnie ciemno. Dopóki nie zasnęliśmy, nie było potrzeba straży, a do snu nikt z nas nie miał ochoty. Zapaliliśmy cygara i bawiliśmy się rozmową tem chętniej, że Old Death opowiadał rozmaite zdarzenia z swego życia, które, jak zauważyłem, dobierał tak, iż mogliśmy się z nich czegoś nauczyć. Tak zeszedł nam czas do godziny jedynastej, którą wydzwonił mój repetierowy zegarek, gdy go w tym