Strona:PL Karol May - Winnetou 03.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   85   —

dzo ponętnego dla obłąkanego poety i pozostawało w blizkim związku z jego idee fixe, żeby napisać tragedyę o obłąkanym poecie. Przypuszczając, że Ohlert wspominał co i o tem wobec kowala, zapytałem:
— Czy więcej nic nie słyszeliście od Ohlerta?
— Owszem. Mówił jeszcze bardzo wiele o tragedyi, którą zamierzał napisać, twierdził jednak, że musi pierwej przeżyć to wszystko, co ten utwór ma zawierać.
— To się mnie wydaje niemożliwem!
— O nie. Ja jestem innego zdania. Waryactwo polega właśnie na tem, że chory przedsiębierze rzeczy, które nie przyszłyby na myśl rozumnemu człowiekowi. Co trzecie słowo była w tem sennorita Feliza Perilla, którą master Ohlert postanowił uprowadzić przy pomocy przyjaciela.
— To rzeczywiście obłąkanie, czyste obłąkanie! Gdyby ten człowiek istotnie miał zamiar przenieść zdarzenia i postać z tragedyi do rzeczywistości, należałoby temu bezwarunkowo zapobiec. On zapewne jest jeszcze tutaj w La Grange?
— Nie. Odjechał właśnie wczoraj z sennorem Cortesio do Hopkins Farm, aby stamtąd udać się nad Rio Grande.
— O, to źle, bardzo źle! Musimy czemprędzej wyruszyć za nim, ile możności dziś jeszcze. Nie wiecie, czy możnaby tu kupić dwa dobre konie?
— Właśnie u sennora Cortesio; on zawsze trzyma konie, które odstępuje ludziom, zaciągniętym pod znak Juareza. Ale ja odradziłbym wam tej jazdy nocnej. Nie znacie drogi i będzie wam potrzebny przewodnik, którego na dziś chyba nie dostaniecie.
— A może przecież. Spróbujemy w każdym razie wyruszyć jeszcze dziś. Przedewszystkiem musimy się rozmówić z sennorem Cortesio. Dziesiąta minęła, a że o tym czasie miał on już być w domu, przeto bądźcie łaskawi pokazać nam jego mieszkanie.
— Chętnie. Chodźmy więc, skoro się wam podoba, sir!
Wstając od stołu, usłyszeliśmy tętent przed domem.