Strona:PL Karol May - Winnetou 03.djvu/090

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   78   —

wiając im czasu na podziękowanie i przypatrzenie się, jak wyglądał. Noc była tak ciemna, że nie można było rozpoznać ludzkiej twarzy. Will zauważył tylko długą i chudą postać, ale rozmawiał z Deathem i do dziś jeszcze pamięta słowa tego dzielnego męża. Gdyby Old Death znalazł się kiedy wśród nas, przekonałby się, że jesteśmy ludźmi wdzięcznymi.
— Będzie o tem wiedział i bez tego. Przypuszczam, że syn wasz nie jest pierwszym, spotkanym przez tego człowieka, Niemcem. Ale, sir, znacie tu może niejakiego master Langego z Missouri?
Nieznajomy zaczął nadsłuchiwać.
— Langego? — powtórzył. — Czemu o niego pytacie?
— Obawiam się, że tu „Pod sępem“ nie znajdziemy miejsca, a komisyoner nad rzeką wskazał nam jego jako człowieka, ktorego możnaby poprosić o nocleg.. Radził nam powołać się na swoją znajomość z master Langem i nadmienił, że najpewniej tutaj go zastaniemy.
Stary zwrócił na nas jeszcze raz baczne spojrzenie i powiedział:
— W takim razie miał słuszność, sir, gdyż ja właśnie jestem master Lange. Ponieważ przysyła was komisyoner, a ja uważam was za ludzi uczciwych, przeto witam was w nadziei, że się na was nie zawiodę. Kim jest wasz towarzysz, który nie przemówił jeszcze ani słowa?
— Wasz rodak, nawet uczony, który przybył tu szukać szczęścia.
— O biada! Ci z poza Oceanu myślą, że tutaj pieczone gołąbki same lecą do gąbki. Zapewniam was, sir, że tutaj trzeba o wiele ciężej pracować i więcej wycierpieć rozczarowań, zanim się dojdzie do czego, niżeli u nas. Ale to nic! Życzę powodzenia i pozdrawiam was!
Podał mi także rękę, a Old Death uścisnął ją ponownie, mówiąc:
— A gdybyście mieli wątpliwości, czy warci jesteśmy waszego zaufania, to ja zwrócę się do waszego