Strona:PL Karol May - Winnetou 03.djvu/069

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   57   —

dom z wielkim sklepem, nad którym widniał napis o łokciowych literach: „Store for all things“, pociągnął mnie do wejścia, wepchnął tak, że wpadłem na beczkę śledzi i wsunął się za mną z uśmiechem.
Napis firmy nie zawierał kłamstwa. Sklep był bardzo duży i posiadał wszystko, czego w tutejszych warunkach można było potrzebować: nawet siodła i strzelby.
Scena, która się teraz rozegrała, była jedyną w swoim rodzaju. Ja wyglądałem jak uczeń, stojący z ojcem przed budą jarmarczną, któremu wolno tylko z wahaniem objawić swoje życzenia i tylko to wziąć, co wybierze doświadczony ojciec. Old Death oświadczył zaraz na początku, że właściciel sklepu musi moje ubranie i zawartość mojego kufra przyjąć jako zapłatę. Ten przystał na to chętnie i natychmiast posłał storekeepera po kufer. Gdy ten powrócił, oszacowano moje rzeczy, Old Death zaś zaczął dla mnie wybierać. Wnet leżały przedemną czarne skórzane spodnie, para wysokich butów, czerwona wełniana koszula, kamizelka tego samego koloru z niezliczonemi kieszeniami, czarny wełniany szalik na szyję, bluza myśliwska z niebarwionej skóry jeleniej, skórzany pas szerokości dwu dłoni, worek na kule, kapciuk z pęcherza, fajka, kompas i dwadzieścia innych drozbiazgów, jak onuczki zamiast skarpetek, olbrzymi sombrero, koc wełniany z otworem na głowę, lasso, rożek z prochem, krzesiwo, nóż, siodło z kieszeniami i uzdzienicą. Potem przystąpiliśmy do strzelb. Old Death nie był przyjacielem nowatorstw. Odsuwał wszystko, co nosiło na sobie świeższą datę, na bok, a wreszcie wybrał starą iglicówkę, na którą ja byłbym nie spojrzał. Zbadał ją z miną znawcy, nabił, wyszedł przed sklep i strzelił do szczytu dalekiego domu. Kula utkwiła w celu.
— Well! — stwierdził z zadowoleniem. — Ta pukawka zrobi swoje. Znajdowała się w świetnych rękach i więcej warta od wszelakich rupieci, które się teraz zaszczyca nazwą rusznicy. Tę strzelbę wykonał dzielny mistrz, jak mi się zdaje i spodziewam się, że wy przyniesiecie mu zaszczyt. Jeszcze tylko forma na kule i bę-