Strona:PL Karol May - Winnetou 02.djvu/088

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   336   —

czora, a Hawkens wypalił mi z tego powodu następujące kazanie:
— Jesteście podstępnym, bardzo podstępnym człowiekiem, sir! Należy być otwartym względem przyjaciół, zwłaszcza, gdy im się tyle zawdzięcza, co wy nam. Kim i czem byliście właściwie, gdy po raz pierwszy ujrzeliśmy was w St. Louis? Nauczycielem, który dzieciom musiał pakować z przodu abecadło, a z tyłu tabliczkę mnożenia. Bylibyście nadal pozostali takim nieszczęśliwcem, gdybyśmy się wami tak serdecznie i wyrozumiale nie byli zajęli. Uwolniliśmy was od tej nieszczęśliwej tabliczki mnożenia i wlekliśmy was przez sawannę z podziwu godną cierpliwością, jeśli się nie mylę. Czuwaliśmy nad wami, jak troskliwa matka nad małem baby, albo jak kwoka nad kaczką, którą swem ciepłem wygrzała. U nas przyszliście powoli do rozumu, my wykształciliśmy wasz mózg do tego stopnia, że po dotychczasowej ciemności zaczyna w nim już świtać niekiedy. Krótko węzłowato, byliśmy dla was ojcem i matką, wujem i ciotką, karmiliśmy was cieleśnie najsoczystszymi kąskami mięsa, a duchowo tuczyliśmy naszą mądrością i doświadczeniem. Należało się spodziewać, że okażecie nam za to cześć, poważanie i wdzięczność, nie będziecie zaś uciekali jak kaczka do wody, w której jako kwoki musielibyśmy nędznie utonąć. Mimoto czyniliście zawsze to, czego wam zakazywano. Boli mnie to w mojej starej bluzie myśliwskiej, że widzę, jak tyle miłości i poświęcenia wynagrodzono niewdzięcznością. Gdybym chciał wyliczyć wszystkie wasze psie figle, nie potrafiłbym tak prędko skończyć. Ale najgorszem ze wszystkiego jest to, że uwolniliście wtenczas obu wodzów i nie powiedzieliście nam nic o tem. Tego wam ani zapomnieć, ani przebaczyć nie mogę i zapamiętam to sobie, dopóki tkwić będę w tej oto skórze. Skutki tego podstępnego milczenia nie kazały też czekać na siebie. Zamiast usmażyć nas ładnie na palu i upiec, żebyśmy się dziś przebudzili w miłych ostępach dusz indyańskich, uznano nas niegodnymi zgładzenia. Teraz siedzimy, żywi i zdrowi