Strona:PL Karol May - Winnetou 01.djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   208   —

— Jeśli się nie da inaczej, to wezmę w swoją moc jego osobę i przyłożę mu nóż do piersi.
— I zakłujecie go?
— Jeśli nie będzie posłuszny.
— All devils! A to z was gwałtownik — zawołał z przestrachem. — Po was można się tego spodziewać!
— Zapewniam was, że to uczynię.
— To jest... to jest... — Tu urwał. Jego z początku zatroskana twarz przybrała zwolna inny wyraz. — Słuchajcie, — ciągnął dalej — to jest myśl wcale nie zła. Przyłożenie dowódcy noża do gardła, to w tym wypadku jedyny sposób zmuszenia go, żeby zastosował się do naszych żądań. To istotnie prawda, że czasem nawet greenhorn miewa dobre pomysły. Trzymajmy się tego.
Chciał jeszcze mówić dalej, gdy wtem przystąpił do nas Bancroft i wezwał mnie do roboty, w czem miał najzupełniejszą słuszność. Musieliśmy się śpieszyć, aby skończyć nasze zadanie, zanim Inczu-czuna i Winnetou powrócą z wojownikami.
Aż do południa pracowaliśmy z wielkim wysiłkiem, o tej porze nadszedł Sam Hawkens i rzekł do mnie:
— Muszę wam niestety przeszkodzić, sir, gdyż zdaje mi się, że Keiowehowie zaczynają coś robić koło jeńców.
— Coś? To bardzo nieokreślone. Nie wiecie, co?
— Coś przypuszczam, jeśli się nie mylę. Prawdopodobnie chcą ich życia pozbawić przy palu męczeńskim.
— Kiedy? Później, czy zaraz?
— Naturalnie, że zaraz, bo nie byłbym teraz do was tu przyszedł. Porobili przygotowania, z których wnoszę, że postanowili zamęczyć Apaczów, a zdaje się, że wezmą się do dzieła niebawem.
— Wyprosimy to sobie! Gdzie dowódca?
— Między wojownikami.
— To musimy go stamtąd wywabić. Czy postaracie się o to, Samie?
— Owszem, lecz w jaki sposób?
Rzuciłem badawcze spojrzenie za siebie. Keiowehów także już nie było tam, gdzie obozowaliśmy dnia poprze-