Strona:PL Karol May - Klasztor Della Barbara.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Czy były w pociągu osoby cywilne?
Żołnierz zrobił figlarną minę i chytrze zmruży oczy.
— Właściwie nie.
— A niewłaściwie?
— Tego nie wolno mi zdradzić. Jestem zwrotniczym; zabrał ich zaś mój przełożony.
— Dobrze. Więc formalnie nie zabrał nikogo. A naprawdę ile było osób?
— Tylko trzy. Pomieściły się swobodnie w przedziale konduktora.
Kurt dowiedział się więc i o tem, że pojechali w przedziale służbowym.
Pytał dalej:
— Jakże wyglądali?
Żołnierz opisał całą trójkę. Gdy skończył, kapitan Wagner rzekł:
— Oni, bezwątpienia, oni! Nie wiem tylko, kto ten trzeci. Nie było go na pokładzie.
— Dowiemy się i o tem — rzekł Kurt. — Kiedy odchodzi następny pociąg?
— Dopiero za trzy godziny. Musimy czekać na lokomotywę z Lomalto. Przywiezie pociąg, pełen żołnierzy.
— A przedtem nie odchodzi żaden pociąg towarowy?
— Nie.
— Dziękuję wam, kolego.
Kurt odszedł wraz z towarzyszami.
— A, więc umknęli! — zawołał kapitan, zgrzytając

6