Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/324

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rękę do ust. Potem znowu powoli opuścił ją na piersi, nakrył swemi rękami i skierował wzrok na sufit. Wkrótce oczy jego zamknęły się a głowa spokojnie osunęła na piersi.






Rozdział XXVIII.

Zostawszy sam jeden, postanowiłem opuścić mieszkanie w Templu, gdy tylko skończy się termin kontraktu a tymczasem odstąpić je komukolwiek. Zaraz wywiesiłem ogłoszenia na oknach, bo narobiłem bardzo wiele długów, a pieniędzy prawie nie miałem i zaczynałem już poważnie obawiać się o swe finanse. Powinienem raczej powiedzieć, że zaczynałbym się niepokoić, jeślibym był mógł w owym czasie czuć cośkolwiek prócz choroby. Niedawne trwogi i niepokoje, dodawały mi sił, ale nie mogły usunąć rodzącej się choroby, odraczały ją tylko. Teraz dopiero poznałem, że choroba zaczyna mnie opanowywać; nic poza tem nie uświadamiałem sobie i nie chciałem o niczem wiedzieć.
Dwa dni leżałem na kanapie, czy na podłodze. Głowa mi pękała, stawy i kości bolały i traciłem prawie świadomość. Wreszcie nastąpiła jakaś noc bez końca, pełna zatrważających i strasznych snów; gdy rankami chcia-