Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

się ze sztuką tańca w salonie, awansował do sali balowej. Taką była postać szkoły Signor Billsmethi’ego, kiedy pan August Cooper, zamieszkały przy Fetter-lane, po raz pierwszy zauważył żywą reklamę, posuwającą się powoli wzdłuż Helborn-hillu, a zawiadamiającą, że niejaki Signor Billsmethi, przełożony szkoły tańca, zamierza otworzyć sezon wielkim balem.
Wspomniany pan August Cooper należał do znakomitego cechu mydlarzy — był w kwiecie lat, miał małą pensyjkę, małą izdebkę i małą matkę, która rządziła swym mężem i jego interesami, póki żył, i poczęła z kolei rządzić swym synem i jego interesami, gdy umarł. Podczas dni powszednich musiał siedzieć biedny August w komorze obok sklepu, a w niedzielę ślęczeć w kaplicy Bethel, w małem sosnowem pudle bez pokrywki, zwanem przez grzeczność „lożą“. To też wiedział o świecie tyle, co siedmioletnie dziecko, gdy tymczasem Young White, czeladnik gazomontera z przeciwka, młodszy od Augusta o całe trzy lata, hulał sabie, jak młody bóg — chodził do teatru — bywał na wieczorkach — ostrygi łykał całemi baryłkami — wódkę chlał całemi galonami — po nocach nie bywało go w domu, a nazajutrz przychodził trzeźwy i spokojny, jakgdyby nic. A więc pan August Cooper powziął postanowienie, że raz wreszcie skończy z tem niemowlęctwem, i tego samego dnia wyjawił matce gotowość oddania się w szpony wszystkim djabłom, o ile natychmiast nie znajdzie się w posiadaniu klucza od bramy. Potem puścił się luzem po Hollborn-hill’u, rozmyślając na temat swej przyszłości i kombinując, jakby tu się dostać do jakiegoś ele-