Strona:PL Karol Baudelaire-Kwiaty grzechu.djvu/048

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XX
MASKA
(Posąg allegoryczny w guście Odrodzenia)
Do Ernesta Christophle'a rzeźbiarza.

Spójrzmy na to przecudne arcydzieło włoskie!
W muskularnego ciała falowaniu równem
Rozkwita Wdzięk i Siła — te dwie siostry boskie —
Ta kobieta z marmuru jest dziełem cudownem!
Tak potężne i wiotkie są ciała jej zgięcia,
Że mogłaby na łożu królować wspaniałem
I być istną rozkoszą biskupa lub księcia!

Spójrz na te słodkie usta z lubieżnie zuchwałym
Uśmiechem, gdzie się próżność zda łączyć z ekstazą!
Spójrz na to oko chytre — pół drwiące — pół smętne —
Na tę twarz delikatną, osłoniętą gazą,
Twarz, co, zda się, z tryumfem mówi te namiętne
Słowa: Rozkosz mię wzywa, a miłość mię wieńczy!
Istotę, co ma taki majestat nad czołem,
Spójrz, jakim miękim czarem ta słodycz jej wdzięczy!
Zbliżmy się — stańmy z boku — otoczmy ją kołem!

O bluźnierstwo! o sztuko fatalnej osnowy!
Postać, którą tak boża upiękniła łaska,