Strona:PL Kajetan Koźmian - Różne wiersze.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Do Aleksandra Zamoyskiego, Ordynata,
w dzień jego imienin.

Kiedy wiosna, co nam sprzyja
Przez szczęśliwy wymiar godzin
Do wdzięków, które rozwija,
Dodała dzień twych urodzin,

Chciałem na twoje wiązanie,
Nieść kwiaty ku dnia ozdobie,
Lecz w tym kraju nie dostanie
Listka, coby przystał Tobie.

Bym się w mych chęciach nie zdradził,
Szedłem na pola Byczyny,
I tam uszczknąłem wawrzyny,
Które Jan Wielki zasadził.

Jeszcze zielone zastałem,
Boć wiek tych krzewów nie kazi;
Ale zbierając, myślałem,
Czyli się ktoś nie urazi.

Gdyby był los nie oszukał
Tyle prac w pierwszym zawodzie,
Nie byłbym ich dalej szukał,
Miałbym świeższe w Twym ogrodzie.

Lecz, niestety! niezbłagany
Zgnębił nadziei ostatki,
Tam, gdzie Polak gojąc rany,
Czci pamiątkę cnót Twej Matki.