Strona:PL Julian Ejsmond - W słońcu.djvu/019

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



MOJA PIEŚŃ PORANNA

W poranku złotej godzinie,
gdy wszystko o słońcu śpiewa,
gdy szczebiot ptasząt rozbrzmiewa
w gęstwinie rosistych krzów, —
o tobie marzę jedynie,
moje ty słodkie kochanie,
o tobie marzę w altanie
pełnej jaśminów i bzów...

A moja dusza jest taka
jak ten poranek wiosenny,
poranek senny, promienny,
pełen jaśminów i bzów...
A moja miłość jest jako
spojrzenia słońca niewinne
na kwiatów buzie dziecinne
zbudzone z pachnących snów...