Strona:PL Joseph Conrad-Zwierciadło Morza.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.



WIERNA RZEKA


XXX

Ujścia rzek przemawiają silenie do bujnej wyobraźni. Ich urok niezawsze pociąga pięknem, gdyż bywają ujścia o wybitnie przygnębiającej brzydocie: niziny, moczary, lub może jałowe wzgórza piasku pozbawione powabnych kształtów i miłego wyglądu, pokryte lichą, skąpą roślinnością, która przywodzi na myśl biedę i bezużyteczność. Czasem taka brzydota jest tylko odrażającą maską. Rzeka o ujściu podobnem do wyrwy w piaszczystym wale może płynąć przez najurodzajniejszą krainę. Lecz wszystkie ujścia wielkich rzek mają swój czar — urok rozwartej bramy. Woda jest dla człowieka przyjazna. Ocean — część Przyrody najbardziej odległa w niezmienności i majestacie swej potęgi od ludzkiego ducha — sprzyjał od wieków przedsiębiorczym narodom ziemi. A wśród wszystkich żywiołów jest tym, któremu ludzi zawsze byli skłonni się powierzyć, jakby jego ogrom zawierał nagrodę równą swojej wielkości.
Gdy się patrzy z pełnego morza, otwarte ujście rzeki obiecuje zaspokoić wszelkie pragnienia fantastycznych przygód. Ta droga otwarta dla przedsiębiorczości i odwagi zachęca odkrywcę wybrzeży do nowych wysiłków celem urzeczywistnienia wielkich nadziei. Dowódca pierwszej rzymskiej galery był pewnie głęboko pochłonięty widokiem ujścia Tamizy, gdy obrócił spiczasty