Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom III.djvu/131

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    I.

    Pomiędzy niebem a ziemią, nad grzechem
    i nędzą świata — samotny i święty —
    stoję i czekam wielkich sądów Boga.

    Tam w dole szumi miasto oszalałe,
    tam rozhukaną strugą życie płynie
    i grzeszna rozkosz doczesna — przeklęta;
    tutaj pod niebem, na mojej wyżynie
    cisza jest wielka, zaledwie zmącona
    dalekich głosów rozpierzchniętem echem,
    co się po krzewach suchych i po głazach
    wzwyż skrada ku mnie, by u stóp mych skonać...

    Na słupie z drzewa twardego, na słupie,
    który-m własnemi ociosał rękoma
    i — jak krzyż ciężki wyniósłszy na wzgórze
    tu ponad miasto skazane na zgubę,
    wbił między głazy spalone od słońca:
    stoję i patrzę na szeroką ziemię,