Strona:PL Jerzy Żuławski - Kuszenie szatana.djvu/260

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

dociera, usta milczą, a przez dłonie złączone już nie idzie ten prąd potężny i serdeczny, który wiązał nas niegdyś.
I obaj z bólem myślimy o tem (bo wiem: i ty tak myślisz), że powoli stajemy się obcymi sobie.
Ja wiem, co stanęło między nami: oto — wstyd. Wstyd — nie marzeń dawnych i dawnej wiary — lecz tego, że dziś już nia marzymy o niczem i w nic nie umiemy wierzyć.