Strona:PL Jerzy Żuławski - Kuszenie szatana.djvu/212

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

dy gienjusz ją przezwyciężał, a przezwyciężywszy wzmacniał.
— Co za straszna ironja....
— Niema ironji; są jeno rzeczy naturalne i konieczne, które wam się tylko czasem wydają smutnemi. Ale i mnie się wiele smutnem wydaje, choć jestem mędrszy od was... Pomyśl, że świat podobnie się stawał, jak ludzkość, a ja tylko jeden nie poddałem sią i zostałem poza światem... Jestem sam. Kochałem was i chciałem, żebyście się i wy nie poddali. W tym celu wzbudziłem w was świadomość. Ale trudno; i ja nie poradzę przeciw temu, co jest konieczne. Świadomość, miast przeszkadzać, pomogła utworzeniu się organizmu... Dziś prawie już niema ludzi, jest tylko ludzkość. Zostałem sam...
— Któż ty jesteś? — zapytałem zdziwiony.
— Ja? — ja jestem siła odśrodkowa. Lecz dajmy temu pokój. Ty, który nie możesz zrozumieć istoty własnej, jakże chcesz, abyś moją zrozumiał!
Słysząc niechęć w jego głosie, zwróciłem rozmowę na dawne tory,
— Ludzkość tedy, — podjął znowu, — ma swą duszę i swe ciało, jak człowiek, jak każdy organizm. Jej duszą, ideją, są te wszystkie liczne