Przejdź do zawartości

Strona:PL Jerzy Żuławski - Kuszenie szatana.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

A nie rozumiałem wtedy, że ja tego ciężaru na sobie nie dźwigam, — bo on jest we mnie...
I nie mogę przed nim uciec, — bo on jest we mnie.
Nie poszedłem do kościoła.
Wieczorem idąc spać, powtarzałem: Wszyscy Borynieccy — a ja człowiek nowy, nie mam z nimi nic wspólnego... I nazajutrz i potem, gdym pisał do ciebie pierwszy list, byłem jeszcze inny, niż dzisiaj.
A jednak od tego to czasu poczęło się dziać we mnie coś dziwnego, od czasu odwiedzin na cmentarzu...
Plotyn powiada, że Bóg, jak rzeka wezbrana, spłynął falami stworzenia i zatonął pod rozlewem.
Ja nie wiem, jak Bóg świat stwarzał, — ale zdaje mi się, że ja tonę pod wylewem swej duszy...

Tadeusz.
na Boryńcu Boryniecki.