Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/829

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


«Rachuj na mnie, powiada; mam ja pewną władzę
Między braćmi szczurami: wnet wojsko zgromadzę,
I Kota przepędzimy tam, kędy pieprz rośnie.»
Mysz dobrodzieja w łapkę cmoknęła radośnie,
A bohater co prędzej do śpiżarni bieży,
Gdzie liczna szczurów gromada,
Z garnków, półmisków, rynek i talerzy,
Kosztem gosposi pije i zajada.
Gdy przybył bez tchu prawie, szczury całą zgrają
Z wrzaskiem do gościa przypadły.
«Co ci się stało? pytają.
— Bracia, baczność! Szczur rzecze; Mruczysław zajadły,
Ten kat, ten djabeł wcielony,
Krwią tylko żyje, tylko mordem dyszy
I bez litości, rzeźnickiemi szpony
Tępi ród myszy.
Jakież ztąd skutki? gdy myszy nie stanie,
Nas będzie hultaj łowić na śniadanie;
Więc baczność, uszy do góry,
I do broni! — Do broni!» wykrzyknęły szczury.
Na to hasło, niejedna zbyt czuła szczurzyca,
Łzami zrosiła swe lica;
Ale płacz niewiast nie powstrzyma męztwa:
Więc szczury, pewne zwycięztwa,
Zbroją się; każdy do torby zabiera
Kawałek sera,
Każdy przysięga, że powróci z chwałą,
Lub legnie na bojowisku.