Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/530

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Królik powraca z przechadzki,
Zastaje dom zajęty. «Co to jest? powiada,
Gwałt publiczny, rozbój, zdrada!
Za ten najazd świętokradzki
Warto, oj, warto jejmości
Połamać kości!
Jak śmiesz, wbrew mocy traktatów,
Wdzierać się w progi moich antentatów?
Precz ztąd! wracaj do swej dziury,
Bo jak w pomoc przyzwę szczury,
Zobaczysz, że będzie krucho!
— Na co nam wojny? ja przekładam zgodę,
Rzecze Łasica; nakłoń baczne ucho,
A wnet praw moich dowiodę.
Wiedz, ze przed laty dawnemi
Mój pra-pra-pradziad chciał tu, na tej ziemi
Wygrzebać nory dla swego plemienia;
Zamiar skończył się na chęci,
Lecz następne pokolenia
Przechowały go w pamięci;
I choć kiedyś Króliki wspomogły Łasice,
Gdy szczury naszą obległy stolicę,
Nic to nie znaczy; wola przodków święta,
Stwierdzona przez testamenta,
Kazała nam stosownej upatrywać pory
I zagarnąć wasze nory.
Twe włości są poprostu rewindykowane;
Dałeś je sobie zabrać, wzięłam i zostanę.