Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/345

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I cała tłuszcza wrzaskliwa
Pomocy Jowisza wzywa,
Jęczy, błaga, we łzach tonie,
Rwie włosy i łamie dłonie.
Więc znów Merkury staje przed hołotą,
I każdemu siekierę pokazuje złotą.
Wszyscy krzyczą: «To moja! tak, to moja właśnie!»
A bóg, w odpowiedź, obuchem jak trzaśnie
W prawo i w lewo, wnet każdy, jak zmyty,
Dalszej nie pragnąc zapłaty,
Bólem i wstydem okryty,
Z guzem powrócił do chaty.

Żyć prawdą, chociaż w biedzie, to najlepsza droga.
Lecz, dla miłego grosza, iluż niecnych ludzi
Kroczy kłamstwa manowcem, mniemając, że Boga
Blichtr cnoty udanej złudzi!