Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/282

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdyby nie to, że nory
Z wąziutkiemi otwory
Jako tako ich chronią
Przed łasiczą pogonią.
Lecz, gdy pewnego lata
Był urodzaj na Szczury,
Król ich, mężnej natury,
Zebrał z całego świata
Hufce liczne i zbrojne,
I podążył na wojnę.
Walecznych Łasic rzesza
Przeciw wrogom pospiesza,
I wszczęła się rozprawa,
Wielce sroga i krwawa.
Z równym zapałem pono
Z obudwu stron walczono:
Tysiące mężnych padły;
Niejeden Szczur zajadły
Wieczną okrył się chwałą;
Ale płoche zwycięztwo
Hufcom Łasic sprzyjało.
Daremne było męztwo
Gryzandra, Schabowicza,
Słonino-Lizowicza
I innych pułkowników,
Co okryci kurzawą
Biegali w lewo, w prawo
I wśród groźnych okrzyków