Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/240

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pewnego razu, Kucharz podchmielony,
Mając zgotować wieczerzę,
Łabędzia za Gąskę bierze,
Ciągnie do kuchni; Ptak, wielce strwożony,
Widząc, że mu śmierć zagraża,
Jął się użalać przecudnemi tony.
Ten śpiew łabędzi wytrzeźwił Kucharza.
«Hola! zawoła, działajmy ostrożnie!
Niechajże Bogi mnie strzegą,
Ażebym piewcę takiego
Upiekł na rożnie!
Zaiste, gardła podciąć się nie godzi
Ptakowi, co go tak wdzięcznie używa!»

W złej doli, mowa pochlebna i tkliwa
Często pomoże, a nigdy nie szkodzi.