Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przybliżył się i słuchał. Lekkie wiatru tchnienia
Do Niebios unosiły pasterki westchnienia...»
— Stój! woła krytyk; stój, mości poeto!
Popraw te rymy, przerób wiersze oba;
Pomnij, że pierwszą poezyi zaletą
Jest piękna forma, niezbędna ozdoba,
Co zręcznie kryje wszelkie wady treści.
— Nieznośny znawco, przestańże raz przecie!
Czyliż mi nie dasz dokończyć powieści?
Nie sądź, żem próżny i zarozumiały,
Ale to widzę, że nikt w całym świecie
Twojej nie zyska pochwały.»

Czyńmy swoje, pomimo nagan i przytyków,
Bo nic nie zadowolni wybrednych krytyków.