Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Był lat kilka siedzibą istotek skrzydlatych,
Brzęczących, podługowatych,
Słowem, do Pszczół podobnych. Adwokat Szerszeni
Dowiódł, że jego klienci
W też same cechy są uposażeni
Od najdawniejszej pamięci.
Osa, w kłopocie, przyzywa do śledztwa
Mrówki z sąsiedztwa.
Te rzekły, że rój dawnych ula posiadaczy
Cały był czarno-żółtawy;
Lecz adwokat Szerszeni dowiódł, że dla sprawy
To zeznanie nic nie znaczy,
Bo klient jego każdy, z dziada i pradziada
Tęż samą barwę posiada.
«Już od pół roku nasz proces się wlecze,
(Mądry Pszczół adwokat rzecze;)
Szkoda miodu i słów próżnych,
Kosztów i opłat przeróżnych.
Na co tyle korowodów?
Skoro prześwietny sąd żąda dowodów,
Wnoszę, aby przerwano dalsze dochodzenie:
Natomiast, niechaj Pszczoły i Szerszenie
Wezmą się do roboty; wówczas sąd zobaczy,
Kto umie plastry budować,
Miód z kwiatów zbierać i chować,
I przedmiot sporny Pszczołom przyznać raczy.»
Na takowe orzeczenie
Jęły się burzyć Szerszenie