Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/021

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


męża i ojca. Miał już wówczas syna; ale to ogniwo zamiast łączyć, odstręczało go raczej od domu; bowiem nienawidził dzieci i wstręt swój przy każdej sposobności objawiał. Ten mały ludek, jak się wyraża poeta, posiada istotnie przywar niemało: dzieci — biorąc w ogóle — są natrętne, wymagające, hałaśliwe, żądne pieszczot i pochlebstwa; zresztą, były one, z natury rzeczy, współzawodnikami La Fontaine’a, który wszędzie chciał być i był rzeczywiście dzieckiem domu, dzieckiem rozpieszczonem, mającem wszystkich i wszystko na swoje rozkazy. Jego życie upłynęło w dziecięctwie; wzrósł, posiwiał i zestarzał się, nie przestawszy na chwilę być dzieckiem. Tylko z tego punktu można pojąć i sądzić La Fontaine’a; to tylko wyjaśnia i po części usprawiedliwia zaniedbanie obowiązków, zasługujące — wedle zasad ścisłej moralności — na surową naganę.
Przy takiem usposobieniu, La Fontaine z radością pochwycił sposobność opuszczenia rodziny i Château-Thierry, które to miejsce, po pobycie u Fouquet’a, wydawało mu się grobem. Jannart, wygnany rozkazem królewskim do Limoges, zawiadywał majątkiem pani Fouquet i powołał La Fontaine’a do siebie. Poeta opisał tę podróż w listach do żony, pełnych dowcipu i przeplatanych zgrabnemi wierszykami. Krótko jednak bawił w Limoges i udał się do Paryża. Odtąd przebywał kolejno w Paryżu i w Château-Thierry, to sam, to z żoną. Takie ustawiczne przejażdżki coraz bardziej wikłały jego interesa; lecz mało tem się troszczył, tembardziej, że tracił tylko swój własny majątek, bowiem posag żony był prawnie zabezpieczony. Powiedzmy także mimochodem, że nie zapomniał o swoim synu i zajmował się jego losem do czasu, w którym prokurator jeneralny, de Harlay, wspaniałomyślnie podjął się zastępować go w tej powinności.
W tym czasie rozpoczęła się znajomość La Fontaine’a z Racine’m, prawdopodobnie za pośrednictwem Molière’a, z którym La Fontaine za-