Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/425

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czasem poszaleć warto!... I do rana
bawi się u nas Pontifex, on, pana
gromowładnego kapłan i zarazem
cezar — — — Zostańcie!... Proszę!...


ANNASZ.

Za rozkazem!...

Poseł się oddala w głąb sceny.
Na przedzie zostają:


SCENA PIĄTA.

MERAJOT. ELJAKIM. SALATYJEL. JANAI SYN GADA i inni.

MERAJOT.

Wniósł nasze zdrowie...


ELJAKIM.

Widać, nie pomiata
nami — — —


SALATYJEL.

Choć posłem jest wszechwładcy świata —


JANAI SYN GADA.

Władcy!!... Wszechwładcą ziemi i niebiosów —
Pan panujący — — —


ELJAKIM.

Od wieka do wieka,
od pokolenia w pokolenie — — —

Falowanie tłumu.